piątek, 8 sierpnia 2014

Małe zakupy w Rossmann ;)

Witajcie.
I znów muszę bić się w piersi i błagać o wybaczenie! Opuściłam bloga na tak długo, że aż mi wstyd!
Ostatni czas był dla mnie bardzo ciężki, ale przeszłam przez wiele i mam nadzieję że uda mi się wrócić do Was na 100%.
Dzisiaj przy okazji wizyty u lekarza, wstąpiłam po drodze do Rossmanna :)
Oczywiście z pustymi rękoma nie wyszłam :D
Chciałam poszaleć bardziej, ale moje skromne fundusze mi na to nie pozwoliły ;)
Ciekawe jesteście na co się skusiłam?

1. Lirene, fluid matujący nr 12 naturalny : akurat wykończyłam poprzednika z Celii i ten rzucił mi się w oczy, mam go pierwszy raz więc jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi :)

2. Żel do golenia ISANA : tego nigdy za wiele w okresie letnim ;)

3. TOŁPA Regenerujący krem-koncentrat do rąk: mam tak wysuszone i zniszczone dłonie, że aż wstyd. Nawet pomalowanie paznokci ostatnimi czasy stało się dla mnie wyzwaniem. Kompletny brak czasu, chęci i siły na cokolwiek połączone z pracą doszczętnie niszczącą nawet najtrwalszy manikiur robi swoje ;(

4. Green Pharmacy masło do ciała róża piżmowa i zielona herbata, moje poprzednie sięgnęło dna więc potrzeba była pilna i nagła :) Musiałam je mieć ;)

5. Perfecta maseczki z peelingiem do stóp :) ciekawa jestem jak się sprawdzą ;)


Coraz bardziej denerwują mnie zakupy w Rossmannie, wiele razy rezygnuję z zakupu jakiegoś kosmetyku z powodu tego, że ów nieszczęśnik został wymacany przez całą zgraję ciekawskich bab.
Nie mówię tu tylko o lakierach, pomadkach czy tuszach, nawet masła o ciała mają pozdzierane sreberka :/ Koszmar, jeden wielki koszmar...
Co sądzicie o takim zachowaniu?
Na koniec mam do Was jeszcze jedno pytanie: Czy mogłybyście polecić mi jakiś dobry krem dla cery mieszanej?

I żeby w tym poście nie było tak smutno i pusto, pokażę Wam co ostatnio zmalowałam ;)





do następnego! :)

czwartek, 3 lipca 2014

Co robię gdy mnie nie ma?

Ostatnio mało mnie tu, mało mnie w domu. Czasami czuję się jakbym znikała. Pracuję każdego dnia, drugie zmiany są wykańczające... Wracam po 23, idę spać, wstaję po 9, pokręcę się chwilkę po domu i jadę na 13.20 do pracy... A wolne? Owszem mam, przeważnie co 6-7 dni, jeden dzień luzu.
Nie wiem jak długo jeszcze będę tak funkcjonować, ale już zaczyna mi to ciążyć :/

Wybaczcie to smęcenie musiałam się wygadać ;)
Jak tylko mam chwilkę czasu, muszę się zrelaksować, oderwać od wszystkiego. 
I wiecie co robię?
Chwytam pędzel, lakier, papier ścierny i wymyślam :)






Tym razem musiałam się sprężać, postanowiłam zrobić niespodziankę przyjaciółce i wymyśliłam dla niej szkatułkę na pamiątki z okresu ciąży dla niej i jej nienarodzonego jeszcze syneczka :)
Styl Vintage podszedł mi tak bardzo że zostanę w nim na dłużej i zrobię kilka innych projektów:)
Mam już kilak zamówień więc pracy brakować mi nie będzie :)

Wracając do kosmetycznego tematu,niebawem będziecie mogły przeczytać dwie recenzję, jedna zaciekawi miłośniczki solarium, a druga każdą zakochaną w peelingach do ciała ;)
Teraz uciekam :*


Zapraszam was na mojego kreatywnego bloga ;) http://flocreativelife.blogspot.com/
pozdrawiam
Paula

piątek, 23 maja 2014

Moda w rozmiarze XL

Helllloooo ;)

Chyba jak każda kobieta w okresie wiosennym i letnim dostaje bzika na punkcie ciuchów i wagi :D
Czy wy też tak macie? (powiedzcie że tak:P)

Już od dłuższego czasu buszuję w cyberprzestrzeni w poszukiwaniu ciekawych blogów modowych, czegoś co mnie choć troszkę zainspiruje, co wypchnie mnie poza zwykłe smutne baleriny, koszulki i jegginsy :/
Od zawsze miałam mega awersję do krótkich spodenek, spódnic i sukienek.
Więc jak widzicie w większości a raczej w całości bazuję na długich portkach lub ewentualnie rybaczkach.
Ale w tym roku mówię KONIEC !!!!
Czas zadbać o siebie nie tylko pod względami kosmetycznymi, jak było to do tej pory ale też troszkę urozmaicić garderobę.
W tych moich długich i owocnych poszukiwaniach natknęłam się na wiele inspirujących blogów. Jednak w szczególności zaciekawiły mnie blogi modowe z kategorii SIZE PLUS, lub XL.
Dziewczyny które je prowadzą, są wręcz genialne, pewne siebie i roześmiane. Emanuje od nich taka radość, pasja, że aż staje się to zaraźliwe :)

Dzisiaj chciałam przedstawić wam kilka z nich ;)

1. http://saksinthecity.blogspot.com



2. http://www.fashionbananas.com/
3.http://super-size-xl.blogspot.com/

Trzy różne dziewczyny,trzy różne rozmiary, każda kobieca, pewna siebie i pełna powera :)

Odwiedzacie blogi modowe? Jeśli tak koniecznie podajcie linki ;)
Jestem też ciekawa co o takich blogach myślicie?
Czy są według was inspirujące?
pozdrawam
 


środa, 21 maja 2014

Fabryka Świec Light - kolejne zapachy :)

Witajcie :)
Jak to jest, że za oknem słońce świeci, grzeje do upadłego, a ja chora i to na L4 ???? No jak, się pytam? Gdzie tu sprawiedliwość?
Mam nadzieję że przynajmniej Wy korzystacie z tej pięknej pogody ;)

Dzisiaj postanowiłam napisać troszkę o świeczkach z Fabryki Świec Light, o której już kiedyś na moim blogu było kilka postów.
8 marca w Krakowie na blogerskim spotkaniu otrzymałam kilka produktów, jedne dobrze już znałam a inne zaskoczyły mnie o dziwo znów pozytywnie.

Tealighty zna każdy, u mnie też są częstym gościem, jednak z takimi w plastikowych osłonkach nie spotkałam się nigdy wcześniej.


W tych osłonkach wyglądają bardzo fajnie, nie wiem czemu ale wydaje mi się że zapachy są intensywniejsze? Po zaświeceniu jednego tealighta, zapach stopniowo roznosi się po całym domu i jest bardzo dobrze wyczuwalny!
Akurat w moje ręce trafiła figa, która porwała moje serce jeszcze przed podpaleniem.
Zapach jest słodkawy i intensywny, a takie właśnie lubię.
Niestety jest jeden minus, trzeba uważać aby knocik nie pochylił się zbyt blisko osłonki podczas palenia, ponieważ w ułamek sekundy potrafi ją stopić. Uwierzcie mi zapach wtedy zbyt ładny nie jest.


Kolejnym nowym zapachem jest votivka widoczna na wcześniejszym zdjęciu, pachnie jagodami? Czymś takim, ale uwierzcie mi ten zapach jest świeży, lekki i orzeźwiający, uwielbiam go ! :)


O świecy w szklance o zapachu pomarańczy już pisałam, tej w mniejszej szklance jeszcze nie odpalałam. Zapach jest taki sam słodki i przyjemny :)

Kolejną i ostatnią nowością jest piękne serce pokryte malutkimi różyczkami, pachnie tak intensywnie, że nie trzeba go odpalać! 
Zapach tego cudeńka nie wiem czemu kojarzy mi się z męskimi perfumami? Jest bardzo rześki, chłodny, ostry i męski. Idealnie wpasował mi się w wystrój sypialni, dlatego tam stoi na co dzień.


Muszę przyznać, że świece Fabryki są naprawdę bardzo ale to bardzo fajnie wykonane. Zaczynając od samego kształtu, koloru a kończąc na zapachu widać, że w każdą z nich włożone jest sporo pracy, wiedzy i co najważniejsze pasji, jeśli robi się to co się kocha to to widać i czuć, tak jak jest w przypadku tych świec.

Miałyście styczność z świecami Fabryki? Co o nich sądzicie?
pozdrawiam
P.

wtorek, 20 maja 2014

Biedronkowy zestaw do manicure

Helllooo ;)

Ostatnimi czasy w Biedrze można było spotkać dość ciekawe zestawy do manicure. Nie byłabym sobą gdybym nie kupiła jednego, fajny wygląd i czysta ciekawość mnie do zakupu zmusiły, nie ma co się oszukiwać :D jestem zakupoholiczką :D

Ale do rzeczy, jeśli chodzi o sam wygląd to jest on bardzo kobiecy, przyciągający uwagę i mega różowy, co zresztą widać na zdjęciach.


W zestawie znajdziemy plastikowe etui, maszynkę z dwoma prędkościami i kierunkami obrotu, oraz sześć końcówek z których (przynajmniej mnie) przydają się tylko trzy.
Płaskich nie używam wcale, nie wydają mi się zbyt użyteczne.
Za to pozostałe idealnie sprawdzają się w opiłowywaniu skórek.
Niestety moje skórki są bardzo wrażliwe, wystarczy lekkie draśnięcie i krwawią niemiłosiernie ;( Odkąd mam tą maszynkę sprawa wygląda o wiele lepiej.


Cały paznokieć nabrał ładniejszego wyglądu, skórki są wypielęgnowane i zadbane, nie narastają na paznokieć, nie pękają i nie krwawią.
Maszynka jest bardzo dokładna i szybka. Oczywiście można uznać, że jest to niepotrzebny wydatek i że taki sam efekt uzyskamy przy użyciu pilnika, jednak jak dla mnie łatwiej i szybciej pracuje się z tą maszynką :)

Jedynym bublem jaki znajduje się w zestawie są baterie, wytrzymają ok 5-10 minut max.

Jeśli macie ładowarkę z bateriami, to jak najbardziej opłaca się wydać 20 zł na taką maszynkę, w przeciwnym razie zanim skończycie pracę nad paznokciami będziecie musiały kilka razy wymienić baterie.


Muszę przyznać że jest to dosyć ciekawy kosmetyczny gadżet, a jak Wy sądzicie?
pozdrawiam
Paulina

wtorek, 6 maja 2014

Olejki w pielęgnacji włosów - moje doświadczenia i ulubione produkty - ZAPRASZAM :)

Witajcie:)
Obiecywałam, że tu wrócę, niestety zajęło mi to troszkę więcej czasu niż przypuszczałam, ale tym razem wracam na dobre :)
Żeby wynagrodzić Wam moją nieobecność tutaj, wracam z dość obszernym postem na temat olejków, które jakby nie było wyratowały moje włosy z długoletniej farbowanej zagłady.

Przed rozpoczęciem olejowej terapii moje włosy były suche, końcówki rozdwojone, ogólnie słabo się kręciły i nie układały się ładnie. Jednym słowem, przypominały - siano, susz totalny!
Najgorsze jednak było to że wypadały okrutnie, czy to się zmieniło?
Zapraszam dalej ! ;)

Na kilku blogach natrafiłam na wpisy o drogocennych olejkach, zaczynając od tego najbardziej nam chyba znanego (dostępnego w każdej aptece) rycynowego, a kończąc na kokosowym.

Jeśli chodzi o rycynowy, używałam go dłuższy czas, stosując a to samodzielnie a to łącząc z cytryną lub jajkiem i muszę przyznać, że działał dobrze, jednak używanie go sprawiło mi najwięcej problemów.
Otóż olejek ten jest dosyć gęsty, ciężko się go pozbyć z włosów no i na efekty (przynajmniej ja) czekać trzeba nieco dłużej. Czy warto? A no warto, włosy są gładsze, bardziej odżywione. Jednak wypadały dalej ....

Jako po następny sięgnęłam po olejek kokosowy z Vatiki wzbogacony w wyviągi z ziół, cytrynę i hennę.
Zapach genialny, słodki, dla wielu osób może być zbyt mdlący jednak dla mnie był w sam raz.
Nakładałam go najczęściej na całą noc lub na kilka godzin pod czepek. Włosy były miękkie, nabrały blasku, zaczęły się ładniej układać. Niestety jak każdy produkt ma swoje wady, pierwszą z nich jest wydobycie go z opakowania, jak wiadomo jest on "zastygły" do czasu aż go nie rozgrzejemy. Tak więc żeby wydobyć go z butelki trzeba go najpierw zanurzyć w ciepłej wodzie,gdzie musi troszkę poleżakować, największym minusem jak dla mnie było to że przez zawartość henny przyciemniał moje włosy, akurat w tamtym czasie jasno czerwone, z ceną też bywa różne, im większa butelka tym drożej to wiadomo. Ja za swoją zapłaciłam ok 30 zł.
Jednak nie ma co się zniechęcać, jeśli wasze włosy lubią olejek kokosowy to jego wydajność zrekompensuje wysoką cenę.



Kolejnym olejkiem był olejek arganowy z Manufaktury Aptecznej.
Działał dobrze i szybko, włosy wyglądały zdrowiej, były miększe w dotyku, łatwiej się rozczesywały.
Ciężko było go zmyć, nie każdy szampon dawał sobie z nim redę i przy częstszym stosowaniu przetłuszczał włosy.
Choć olej ten ma wiele innych zastosowań, ja  używałam go wyłącznie na włosy, muszę przyznać że zły nie jest i działanie ma dobre, jednak do moich włosów się zbytnio nie nadawał i serce mego nie podbił ;(.


Na marcowym spotkaniu blogerek, otrzymałam jeszcze jedną buteleczkę olejku z Manufaktury, ale też Ajurwedyjską terapię dla włosów od Orientany i tutaj zaczęła się moja dozgonna miłość.


Nie jest to typowy olejek do włosów, ale ich mieszanina, która dodatkowo zawiera wiele ekstraktów i składników wspomagających regenerację włosów.
Niby mała buteleczka kosztująca ok 20 zł, ale jakie ma działanie! Włosy są widocznie zregenerowane, błyszczące, miękkie,sypkie,  po wielu już użyciach mogę śmiało stwierdzić, że teraz po wieloletnim farbowaniu włosów w końcu mogę cieszyć się ładną zdrową czuprynką :)
Nareszcie układają się w ładne fale i końcówki nie przypominają siana i co najważniejsze zmniejszyło się wypadanie :) Dla tego efektu warto zainwestować w ten olejek :) Przyjemny zapach i  spora wydajność jeszcze bardziej umili nam czas poświęcony pielęgnacji.


Jak widzicie warto poznać choć kilka drogocennych olejków. Może i pielęgnacja nimi do najprzyjemniejszych i najłatwiejszych nie należy, jednak efekty są tego warte.
Jestem pewna że każda z was znajdzie swojego ulubieńca.
Ja pozostanę już przy olejku Orientany,jest to mój ukochany olejek i kolejny produkt MUST HAVE :)

Jestem bardzo ciekawa jak wy pielęgnujecie swoje czuprynki ?
pozdrawiam
Paulina S.













środa, 2 kwietnia 2014

Florystyka - Wiosenny wianek z niebieskimi kwiatkami

Witajcie :)
Ostatnie dni minęły mi niezwykle pracowicie, jak nie zajęcia z florystyki, to praca :)
Tak więc dzisiaj post nie kosmetyczny, a florystyczny :)
Wiosna już na dobre zagościła za naszymi oknami, więc postanowiłam wpuścić ją do domu, nie tylko w postaci kwiatów zasadzonych w doniczkach, ale też w postaci wianków.

Wianki są niezwykle proste w wykonaniu. Jeśli będziecie chciały pokażę wam krok po kroku jak taki wianek wykonać :)
Ten który dziś wam prezentuje, zrobiłam z brzozowych witek, sznurka i kwiatków,które wykonałam z prasowanej bibuły.


Najwięcej czasu zabrało mi kręcenie kwiatków, ale myślę że efekt był tego wart :) Zdecydowałam się na odcienie błękitu, kolejny wianek będzie miał więcej kolorów :)


Wianki mogą być również przyozdobione mchem, skorupkami z jajek, żywymi kwiatami dosłownie wszystkim co tylko wpadnie nam do głowy i oczywiście w zależności od pory roku czy nadchodzących świąt ich wygląd może się zmieniać :)

Jestem ciekawa czy kupujecie ozdoby do domu, czy wolicie wykonać je same?
pozdrawiam

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...