środa, 18 lutego 2015

Cashmere - Dax Cosmetics - podkład matujący

Witaaajcie :)
Dziś słów kilka o podkładzie od Dax Cosmetics, miałam na niego ochotę od bardzo dawna.
Akurat w Ross. trafiła się fajna promocja (ok 20 zł) więc uległam i zakupiłam owe cudo.


Bez owijania w bawełnę i bez zbędnej pisaniny:
Podkład sprawdza się świetnie przy mojej mieszanej cerze. Bardzo fajnie matuje, zakrywa niedoskonałości i utrzymuje się bez problemu do końca dnia.


Najbardziej podoba mi się w nim to, że pięknie kryje i podczas aplikacji przemienia się w puder :)

Przy racjonalnym nakładaniu wygląda bardzo naturalnie i nie tworzy efektu maski.


Aplikator bardzo umila nakładanie podkładu, dzięki niemu można nałożyć taką ilość jaka jest potrzebna bezpośrednio na skórę.

Znacie? Lubicie??

pozdrawiam

piątek, 13 lutego 2015

Barwa Siarkowa - krem

Witajcie

Dziś słów kilka o moim ulubionym kremie.
Kosmetyki tej firmy raczej nie kojarzyły mi się najlepiej, wydawało mi się, że ich jakość i działanie jest mizerne.



Przyjemnym zaskoczeniem był dla mnie jednak ten krem, mam cerę mieszaną, która raz na jakiś czas potrafi mnie zaskoczyć wysypem grożących wybuchem gejzerów...

Na początku nie mogłam się do niego przekonać, ale małymi kroczkami, każdego dnia zaczęliśmy rozbudowywać naszą przyjaźń, która w końcu przerodziła się w miłość dozgonną.

Siarkowa moc kremu niejednokrotnie ratowała mą twarz po nieudanych maseczkowych i kremowych wpadkach, które na me nieszczęście skutkowały wypryskami.

Odkąd zaczęłam go używać stan mojej skóry uległ znacznej poprawie. Najbardziej obawiałam się, że taki krem wysuszy moją skórę i to najbardziej na policzkach. Jak się okazało, jest bardzo delikatny, fajnie nawilża, odświeża skórę, szybko rozprawia się z wypryskami i co najważniejsze zapobiega powstawaniu nowych.

Kolejnym plusem jest to, że moja buźka w strefie T, nie świeciła jak latarnia morska. Była nawilżona, ale pozostawała matowa.

Zapach ma cytrusowy i bardzo świeży, szybko się wchłania, nie pozostawia żadnej warstwy, jest typowy jak na krem - biały i kremowy ;;))


Kocham go i będę z całą pewnością do niego wracała :)
Wiadomo - blogerka - masa ciekawych kosmetyków - trzeba je wypróbować wszystkie !

Hah buziaki i pozdrawiam
P.

niedziela, 1 lutego 2015

TOŁPA - Regenerujący krem - koncentrat do rąk - planet of NATURE

Witajcie
Dziś napisze kilka słów o moim jednym z ulubionych kremów do rąk :)
Krem znanej firmy kosmetycznej TOŁPA, zagościł w moim MUST HAVE już na stałe.
Spełnia moje wszystkie oczekiwania, a uwierzcie mi że kremy do rąk są kosmetykami od których wymagam wiele.



Jak już sama nazwa nam podpowiada, ten kremik przeznaczony jest do regeneracji suchych i zniszczonych dłoni. Moje niestety spełniają te kryteria idealnie.

W okresie zimowym, a nawet już jesienią moje dłonie stają się bardzo przesuszone, skóra pęka, szczypie i piecze, do tego warunkiem obecnym i bardzo niesprzyjającym jest remont...
Gruz, kurz, gips źle wpłynęły na kondycję moich dłoni, ale odkąd używam tego kremu nie jest aż tak tragicznie :)

Dobra koniec owijania w bawełnę, czas na szczegóły !



Po pierwsze, to co mi się w tym kremiku bardzo podoba to to, że bardzo szybko się wchłania, dłonie nie są śliskie, aczkolwiek to cudo tworzy cieniutką i bardzo słabo wyczuwalną warstewkę ochronną.

Ma bardzo przyjemny delikatny i kremowy zapach :) Nie męczy nosa i utrzymuje się na dłoniach ok 1-2h.

Momentalnie nawilża i uelastycznia wysuszoną skórą, dzięki czemu przy zaciskaniu dłoni nic nie pęka i nie szczypie.... Ulga gwarantowana...
Możecie zapomnieć o rękawiczkach, możecie moczyć dłonie w wodzie (zmywanie, pranie) a uwierzcie mi, że nic złego im się nie stanie.

Świetnie sprawdza się również jako maska pod zabieg parafinowy :)


Jak widzicie ja żadnych minusów nie odkryłam, kremik jest wydajny, ma przyjemny zapach, świetnie działa na zniszczone dłonie i spełnia każdą obietnicę producenta :) Do tego zapłaciłam za niego ok 6 zł :)
No cud malina :)

A Wy macie swoje ulubione kremy?
pozdrawiam
p.

piątek, 30 stycznia 2015

Beauty Formulas - maseczka bąbelkowa - truskawkowa

Witajcie
Dwa dni temu pisałam wam o manicure hybrydowym i o paczce jaką dostałam od Equilibra.
W owej przesyłce znalazłam tę oto maseczkę rozświetlającą truskawkową i co najbardziej mnie zaskoczyło bąbelkową...


Opakowanie w sumie standardowe jak na maseczki, podwójne, czyli maseczkę mamy na dwa razy.
Konsystencja też niczym się nie wyróżnia, zapach sztuczny ale truskawkowy.

No i to co dla mnie jest najważniejsze.... DZIAŁANIE

Aplikacja problemów nie stwarza, na oczyszczoną i suchą skórę twarzy nakładamy maseczkę.
Po krótszej chwili zaczyna wytwarzać się pianka :) Którą to po ok 30-60 sek wmasowujemy w skórę twarzy i zmywamy ciepłą wodą.
I tyle cała filozofia ;)

Jaką skórę powinniśmy mieć po użyciu tej maseczki?
Rozświetloną, odżywioną i oczyszczoną z głębszych zanieczyszczeń.

Jaką skórę miałam ja?
Ściągniętą, wysuszoną, na kościach policzkowych na wysokości nosa popękały mi naczynka, skóra piekła i szczypała, dlatego maseczkę zmyłam o wiele szybciej niż producent zaleca.
Dziś czyli dzień po użyciu tej maseczki w gratisie otrzymałam wypryski, które goszczą u mnie bardzo rzadko, a te niestety są duże i bolące jak diabli ;(

Czy polecam?
Zdecydowanie NIE, czytałam opinie gdzie dziewczyny były zachwycone działaniem tej serii maseczek (jagodowa, czekoladowa, cytrynowa), jednak u mnie nie podziałało i podrażniło skórę.

Wiadomo każda kobieta ma inną skórę, jedna zareaguje tak a inna inaczej.



Znacie te maseczki? 

pozdrawiam
P.




środa, 28 stycznia 2015

Manicure hybrydowy - Lakiery Cosmetics Zone 093 (złoto) i 079 (granat)

Witajcie

Ostatnio coraz więcej osób decyduje się właśnie na manicure hybrydowy zamiast na przedłużanie paznokci metodą żelową.
Jeśli chodzi o żelowy mani, moje paznokcie cierpiały bardzo, nie tylko podczas utwardzania żelu, ale również przy zdejmowaniu ( wiadomo pilnik idzie w ruch).
Przy manicure hybrydowym nie mam takiego problemu, a i przyznać muszę z czystym sumieniem, że wyglądają o wiele lepiej i są w lepszej kondycji niż wcześniej.


Wiele pań pyta mnie czy zdejmowanie hybryd nie zniszczy im płytki paznokcia, otóż nie!
Lakier namaczany jest w acetonie (wacik namoczony w acetonie dokładamy do pazurka i owijamy folią ok 3-4 min), który powoduje, że hybrydka sama zsuwa się z płytki paznokcia, nic nie piłujemy, niczego nie odrywamy, samo wszystko pięknie nam odchodzi.



Ja przeważnie pracuję na lakierach Cosmetics Zone, cena jednego 7ml to ok 18 zł.
Ale są też tańsze, które znajdziecie na allegro i tych nie polecam!
Kosztują ok 5 zł i niszczą pazurki, są bardziej żelami, niż hybrydami!
Za nic na świecie nie chcą zejść pod wpływem acetonu, trzeba je piłować ( co niszczy płytkę paznokcia ). Nie trzymają się, odpryskują ...

Ale przejdźmy do tematu.
Chciałam Wam napisać parę słów odnośnie lakierów firmy Cosmetics Zone.
Osobiście wolę mniejsze pojemności ( 7 ml ).
Buteleczki są eleganckie, szklane i wygodne w użyciu. Sama konsystencja sprawia, że nakładanie hybrydy jest łatwe i przyjemne (w sam raz dla początkujących ).



Kolory już po dwóch warstwach nabierają głębi i są wyraźne, nie ma smug, nic nie prześwituje.

Teraz pewnie informacja na którą wiele z Was liczy najbardziej : otóż jak to jest z ich trwałością ?!

U pań pracujących w biurze dobrze wykonany mani utrzyma się do 2 tygodni i panie wrócą po tym czasie na nowy, ale jeśli chodzi o panie pracujące w sklepie np. Biedronka to tutaj jest różnie.
U jednej pani która regularnie do mnie na pazurki przychodzi wygląda to tak, że nieraz wszystkie pazurki wytrzymają do 9-10 dni, a innym razem po 3-4 dniach któryś odpryśnie (przy wykładaniu towaru, czy gdy uderzy gdzieś paznokciem).




Przy ściąganiu tych hybryd nie ma żadnego problemu, chwilę odmaczamy w acetonie, podważamy patyczkiem i hybrydka odczepia się od płytki, zostawiając ją nienaruszoną w żaden sposób.

Kolorki które dzisiaj Wam prezentuję to CZ nr 079 ciemny głęboki granat i 093 brokatowe złoto (przynajmniej dwie warstwy trzeba nałożyć ).
Dodatkowo użyłam złotych nitek :)


Moje skórki wołają o pomstę do nieba.... Ale niestety remont i gips i wynoszenie gruzu chwilowo ich pielęgnacji nie sprzyja ;) Ale hybrydki dzielnie to znoszą i są wymieniane co 14-15 dni, gdy odrost jest już nie do zniesienia ;)


Dodatkowo pokażę Wam, jaka fajna paczuszka dzisiaj do mnie przyszła od Equilibra :)
Olejek z jojoby ( już mogę powiedzieć, że szybko się wchłania za co ma u mnie pierwszego plusa ;))
szampon restrukturyzujący ( ciekawi mnie bardzo ;))
płatki do demakijażu i truskawkowa rozświetlająca maseczka bąbelkowa :)


Maseczkę dziś już wypróbuję, dawno nie używałam takich kosmetyków :) Więc na dniach pewnie coś o niej napiszę, a tymczasem uciekam :)

Gdybyście miały jakiekolwiek pytania odnośnie hybryd pytajcie w komentarzach a ja na pewno Wam odpowiem ;)
Pozdrawiam
P.

piątek, 8 sierpnia 2014

Małe zakupy w Rossmann ;)

Witajcie.
I znów muszę bić się w piersi i błagać o wybaczenie! Opuściłam bloga na tak długo, że aż mi wstyd!
Ostatni czas był dla mnie bardzo ciężki, ale przeszłam przez wiele i mam nadzieję że uda mi się wrócić do Was na 100%.
Dzisiaj przy okazji wizyty u lekarza, wstąpiłam po drodze do Rossmanna :)
Oczywiście z pustymi rękoma nie wyszłam :D
Chciałam poszaleć bardziej, ale moje skromne fundusze mi na to nie pozwoliły ;)
Ciekawe jesteście na co się skusiłam?

1. Lirene, fluid matujący nr 12 naturalny : akurat wykończyłam poprzednika z Celii i ten rzucił mi się w oczy, mam go pierwszy raz więc jestem bardzo ciekawa jak się sprawdzi :)

2. Żel do golenia ISANA : tego nigdy za wiele w okresie letnim ;)

3. TOŁPA Regenerujący krem-koncentrat do rąk: mam tak wysuszone i zniszczone dłonie, że aż wstyd. Nawet pomalowanie paznokci ostatnimi czasy stało się dla mnie wyzwaniem. Kompletny brak czasu, chęci i siły na cokolwiek połączone z pracą doszczętnie niszczącą nawet najtrwalszy manikiur robi swoje ;(

4. Green Pharmacy masło do ciała róża piżmowa i zielona herbata, moje poprzednie sięgnęło dna więc potrzeba była pilna i nagła :) Musiałam je mieć ;)

5. Perfecta maseczki z peelingiem do stóp :) ciekawa jestem jak się sprawdzą ;)


Coraz bardziej denerwują mnie zakupy w Rossmannie, wiele razy rezygnuję z zakupu jakiegoś kosmetyku z powodu tego, że ów nieszczęśnik został wymacany przez całą zgraję ciekawskich bab.
Nie mówię tu tylko o lakierach, pomadkach czy tuszach, nawet masła o ciała mają pozdzierane sreberka :/ Koszmar, jeden wielki koszmar...
Co sądzicie o takim zachowaniu?
Na koniec mam do Was jeszcze jedno pytanie: Czy mogłybyście polecić mi jakiś dobry krem dla cery mieszanej?

I żeby w tym poście nie było tak smutno i pusto, pokażę Wam co ostatnio zmalowałam ;)





do następnego! :)

czwartek, 3 lipca 2014

Co robię gdy mnie nie ma?

Ostatnio mało mnie tu, mało mnie w domu. Czasami czuję się jakbym znikała. Pracuję każdego dnia, drugie zmiany są wykańczające... Wracam po 23, idę spać, wstaję po 9, pokręcę się chwilkę po domu i jadę na 13.20 do pracy... A wolne? Owszem mam, przeważnie co 6-7 dni, jeden dzień luzu.
Nie wiem jak długo jeszcze będę tak funkcjonować, ale już zaczyna mi to ciążyć :/

Wybaczcie to smęcenie musiałam się wygadać ;)
Jak tylko mam chwilkę czasu, muszę się zrelaksować, oderwać od wszystkiego. 
I wiecie co robię?
Chwytam pędzel, lakier, papier ścierny i wymyślam :)






Tym razem musiałam się sprężać, postanowiłam zrobić niespodziankę przyjaciółce i wymyśliłam dla niej szkatułkę na pamiątki z okresu ciąży dla niej i jej nienarodzonego jeszcze syneczka :)
Styl Vintage podszedł mi tak bardzo że zostanę w nim na dłużej i zrobię kilka innych projektów:)
Mam już kilak zamówień więc pracy brakować mi nie będzie :)

Wracając do kosmetycznego tematu,niebawem będziecie mogły przeczytać dwie recenzję, jedna zaciekawi miłośniczki solarium, a druga każdą zakochaną w peelingach do ciała ;)
Teraz uciekam :*


Zapraszam was na mojego kreatywnego bloga ;) http://flocreativelife.blogspot.com/
pozdrawiam
Paula

LinkWithin

Related Posts Plugin for WordPress, Blogger...